Joomla 3.1 Template by iPage Coupon

Palenie tytoniu jest chorobą

     Ze statystyk wynika, że powodu palenia tytoniu w ciągu ostatnich 50 lat zmarło około 32 mln ludzi. To tyle ludzi, ile obecnie zamieszkuje Kanadę. Połowa tych ludzi zmarła z tego powodu w młodym wieku.

W Europie choroby wywołane paleniem tytoniu są przyczyną zgonu blisko 700 tys. ludzi rocznie, w tym połowa odchodzi przedwcześnie. Ci ludzie mogliby żyć znacznie dłużej, ale, niestety, umierają. Palenie tytoniu wywołuje bardzo wiele chorób, ale rak jest z nich najgroźniejszy. On jest głównym sprawcą zgonów, ale sprawcami umieralności są także choroby naczyniowo-sercowe, powodujące np. zawał serca mięśniowego, udar, choroby związane z miażdżycą i nadciśnieniem tętniczym. Wynika z tego jednoznacznie, że główną przyczyną zgonów z powodu palenia tytoniu są nowotwory i sercowo-naczyniowe powikłania.

     Warto zwrócić uwagę na liczby mówiące o tym, że w Europie w 2000 roku ok. 250 tys. ludzi odeszło z innych przyczyn niż medyczne. Były to wypadki komunikacyjne, katastrofy, morderstwa, samobójstwa, wypadki w pracy i inne. O tych wypadkach, w których ginęli ludzie chętnie i często informują media, a o zgonach wywołanych paleniem tytoniu, które powodują trzy razy więcej zgonów – w mediach prawie nikt nie mówi. Różnice są wyraźne, ale nacisk położony jest zupełnie gdzie indziej.

     Jeśli przyjrzeć się statystykom informującym o wszystkich zgonach z powodu nowotworów, to jedna piąta wywołana jest chorobami odtytoniowymi. U mężczyzn wygląda to jeszcze gorzej, gdyż prawie połowa odejść z powodu raka wywołana jest czynnikami tytoniowymi. U kobiet ten współczynnik jest dużo mniejszy. W Polsce jest jeszcze gorzej – w ciągu 60 lat choroby odtytoniowe były sprawcami blisko 2,5 mln zgonów, a prawie 70 proc. to umieralność przedwczesna. To tak jakby zniknęła cała ludność Warszawy. W latach 80. byliśmy liderem w Europie co do zgonów i ilości wypalonych papierosów, wcześniej takim liderem była Wielka Brytania. W naszym kraju rocznie umiera ok. 70 tys. ludzi z powodu palenia tytoniu, a liczbę palaczy ocenia się na ok. 8-9 mln w każdym roku.

     50 lat temu pierwsze badania wykazały związek między paleniem tytoniu a umieralnością z tego powodu. Zauważono wtedy, że choroby płuc, choroby nowotworowe oraz choroby naczyniowo-sercowe występują zdecydowanie częściej u tych, którzy palą, niż u tych, którzy nie palą tytoniu. Stwierdzono także, że te zależności są związane z układem moczowym, a szczególnie z rakiem pęcherza. Czyli już 50 lat temu istniały mocne dowody naukowe na rzecz tezy, że tytoń zabija, a palenie papierosów jest śmiercionośne. Przez te 50 lat tak naprawdę niewiele się zmieniło.

     Z ostatnich badań wynika, że rak pęcherza moczowego występuje zdecydowanie częściej u osób, które palą papierosy. To samo wynika z obserwacji klinicznej – około 70 proc. osób zgłaszających się do naszej kliniki wykazuje w ankietach palenie papierosów. Ono właśnie powoduje u tych osób większą agresywność i większe zaangażowanie raka. Ten nowotwór występuje częściej u mężczyzn niż u kobiet. Palenie papierosów nie tylko wywołuje groźne choroby, ale obniża skuteczność ich leczenia oraz wykazuje gorsze rokowania.

     Dlaczego powinniśmy zaprzestać palenia tytoniu i jak się z tym uporać? Wielu Polaków w trakcie składania sobie życzeń noworocznych życzy sobie zaprzestania palenia tytoniu. Oznacza to, że nawet nie musimy ich zachęcać do tego kroku, ale skierować na właściwe drogi. Czasem wystarczy odpowiednia motywacja, np. chęć wyjazdu na wycieczkę zagraniczną lub kupno nowego samochodu. Chodzi nie tylko o to, że palenie przynosi szkodę zdrowiu, ale jest drogie, bo akcyza na papierosy wciąż wzrasta.

     Jeśli mamy zaprzestać palenia, powinniśmy zrobić to jak najwcześniej – przed 35 albo przed 45 rokiem życia. Ze statystyk wynika, że średnio o 10-12 lat żyje krócej ten, który pali, niż ten, kto nie pali. Jeśli nałóg zostanie rzucony w okresie podanym wyżej, to byli nałogowcy prawie zrównują się co do okresu przeżycia z niepalącymi. Jeśli mamy w rodzinie palącego młodego człowieka, to należy zachęcać go do rzucenia nałogu, gdyż jego szanse na dłuższe życie zrównają się z szansami tego, który tytoniu nie pali.

zakaz palenia

     Bardzo często mówi się o prewencji, czyli żeby oszczędzać nasze zdrowie, dbać o nie i przestrzegać reguł z tym związanych. Taka prewencja może nam dać np. redukcję podwyższonego cholesterolu, czy redukcję nadciśnienia tętniczego – to efektywność zaprzestania palenia jest dużo większa w aspekcie uniknięcia zgonu. Kto zaprzestaje palenia tytoniu, zwiększa szanse uniknięcia raka pęcherza moczowego. Jeśli nie palimy np. 4 lata to już o 30 proc. zmniejszamy ryzyko raka pęcherza. Jeśli nie palimy przez wiele lat, to takie ryzyko zmniejsza się o 60 a nawet 80 proc. Jeśli jednak zaprzestajemy palenia w 50 lub 60 roku życia, nie wrócimy już do zera ryzyka.

     Ta korzyść z powodu rzucenia palenia dotyczy nie tylko uniknięcia choroby, ale również efektywności leczenia. Jeśli nie palimy, to dotyczy nie tylko raka pęcherza, ale także innych problemów, a przede wszystkim innych nowotworów: raka płuca, raka przewodu pokarmowego, raka krtani, ale także zaburzenia wzwodu, funkcji hormonalnych, a także choroby związane z nadciśnieniem lub niedokrwieniem mięśnia sercowego.

     Pamiętajmy, że jeśli nie palimy to nie wpływamy negatywnie na tych, którzy są obok nas. Powinniśmy w tym aspekcie zadać sobie pytanie, czym jest dla nas palenie tytoniu. Czy to jest przyzwyczajenie, czy przemożna potrzeba, czy hobby, czy nawet choroba taka jak każda inna. Wielu palaczy choruje dlatego, że to nie jest ich hobby czy widzimisię, ale uzależnienie od tytoniu, takie jak np. od alkoholu czy narkotyków. To długa i żmudna choroba, dlatego my, lekarze, musimy połączyć siły, nie tylko urolodzy i onkolodzy, ale wszyscy, również organizacje pacjenckie. Musimy wspólnie zwalczać ten problem.

     A problem jest złożony – jak przekonać tych, którzy palą do tego, aby nie palili. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że rzucenie palenia zwykle nie jest decyzją łatwą. Zanim taka decyzja zostanie podjęta, palacz przechodzi przez poszczególne fazy – najpierw myśli o tym, aby rzucić palenie, potem podejmuje decyzję, a rzuca palenie, przez jakiś czas nie pali, potem wraca do palenia, i znów myśli o niepaleniu i cały cykl zaczyna się od nowa. Zdarza się, że ktoś siedem razy rzuca palenie, co oznacza, że ten proces jest skomplikowany. Dlatego osoba taka wymaga pomocy lub asysty nie tylko ze strony medycznej, ale także organizacji pacjenckich i osób bliskich.

     Powinniśmy więc zdać się na wywiad, czy ktoś w rodzinie lub w kręgu osób nam bliskich pali, a jeśli tak, to zachęcić go do rzucenia palenia. To jest trudne, bo nie wiadomi, jak zachęcić tę osobę do rzucenia palenia. To musi wiedzieć i czuć nie tylko specjalista, ile osoba najbliższa. To również zadanie dla urologów, gdyż palący przewijają się przez jego gabinet nie tylko z powodu raka pęcherza, ale np. kamicy nerkowej lub łagodnego rozrostu stercza czy zaburzeń wzwodu. Każdy więc może wpływać na osobę palącą, gdy ma z nią do czynienia.

     Centrum Onkologii od lat czynnie włącza się w walkę o zaprzestanie palenia. Naszym autorytetem w tej dziedzinie jest profesor W. Zatoński, który prowadzi kampanie edukacyjne od lat 80. i 90. poprzedniego wieku. Pamiętamy np. zorganizowaną w środkach komunikacji miejskiej kampanię: „Rzuć palenie razem z nami”. Myślano także o nietypowych nagrodach, np. atrakcyjne wycieczki, spotkanie zwycięzców konkursów w USA z senatorem Edwardem Kennedym, a nawet wyjazdy do Rzymu na spotkanie z papieżem.

     Kampanie te docierały do społeczeństwa, gdyż aktywnie włączały się w nie media. Były także akcje o charakterze szokowym, ci, którzy zachorowali na nowotwory związane z paleniem, zwierzali się ze swoich przeżyć i problemów ze zdrowiem. Organizowano imprezy masowe, podczas których wysyłano 4 tysiące balonów, a na każdym wypisana była inna substancja toksyczna, która jest w dymie tytoniowym.

     W Europie wydano zbiór zasad pod nazwą „Kodeks Walki z Rakiem”. Pierwszym punktem tego kodeksu jest pouczenie: Jeśli palisz, to nie pal, ale jeśli nie potrafisz rzucić palenia, to tak pal, aby nie szkodzić innym. Jest w tym kodeksie wiele punktów, pod którym stowarzyszenie pacjenckie powinno podpisać się obiema rękami: nie palić, unikać nadwagi, prowadzić aktywny tryb życia itp. Ten kodeks jest szeroko popularyzowany w Polsce – wśród pacjentów, lekarzy i osób postronnych, które nie palą, ale mają styczność z osobami palącymi.

      Również i my, specjaliści z Centrum Onkologii, staramy się docierać z tą informacją możliwie jak najszerzej: edukujemy lekarzy medycyny rodzinnej, lekarzy urologów i innych specjalności, do mężczyzn także w terenie, a nawet do dzieci w postaci barwnych komiksów.

     Czy te starania odnoszą skutek? Jeśli spojrzymy na statystyki dotyczące osób palących, to wśród mężczyzn w ostatnich latach zaszły pozytywne zmiany – notujemy spadek. Nie jest to wprawdzie sukces zbyt duży, ale zawsze to postęp. U kobiet jest gorzej – one palą więcej. Statystyki pokazują, że u kobiet wzrasta i zachorowalność i śmiertelność z powodu palenia tytoniu. To tytoń, który jest sprawcą raka płuca i raka pęcherza przyczynia się w coraz większym stopniu do śmiertelności wśród kobiet. W Europie krzywe statystyczne zgonów z tego powodu obniżają się, w Polsce wciąż wędrują w górę Mamy więc wciąż dużo do zrobienia, aby te choroby nie zbierały tak obfitego żniwa.

 

Zarys wykładu wygłoszonego przez dr Romana Sosnowskiego, z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Centrum Onkologii w Warszawie
Prelekcja dr R. Sosnowskiego była powtórzeniem wykładu wygłoszonego na światowym zjeździe urologów w Kanadzie.

Oprac. Mieczysław Kozłowski

 

 

Odsłony: 7345